Wiele wskazuje na to, że wkrótce po lekarstwo wybierzemy się z receptą do... "Biedronki".
Przeca już teraz w Biedronkach są apteki i kupa luda tam chodzi.
Więc cześć rynku jest już zabrana, a że w biedronkach zazwyczaj są lokowane apteki małych sieci - kilka / kilkanaście aptek, to ceny mają bardzo konkurencyjne.
Pewno właściciel biedronek zauważył że do jego sklepów aptekarze się ostro pchają więc stwierdził - zaróbmy dodatkową kasę
By sobie uzmysłowić co może się zdarzyć, wystarczy zderzyć ze sobą dwie liczby.
Największa sieć aptek w naszym kraju należy do Polskiej Grupy Farmaceutycznej (PGF). Liczy 300 placówek.
"Biedronka" to 820 sklepów w całym kraju. Jeśli przy każdym z nich powstanie apteka, rynek czeka prawdziwe trzęsienie ziemi.
Jeronimo Martens stanie się dominującym graczem na rynku, który będzie dyktował warunki wszystkim pozostałym.
Jeśli rzeczywiście Portugalczycy chcą rozkręcić apteczny biznes, muszą się pospieszyć. Polski rząd ma już bowiem projekt nowelizacji ustawy o prawie farmaceutycznym, która wprowadzi ograniczenie liczby aptek do jednej na 4 tys. mieszkańców (obecnie 3,5 tys.).
Nowe przepisy mogłyby wejść w życie już w przyszłym roku. Ustawa nie będzie jednak działać wstecz, więc jeśli Biedronka zdąży utworzyć apteki, to pozostaną one na mapie kraju.